28 Sep 2014

Mushroom picking

Kilka tygodni temu wybraliśmy się na grzyby z rodzicami. Jako że cierpię na arachnofobię, raczej trzymam się z boku i nie wchodzę w krzaki, nie liczyłam więc, że specjalnie dla mnie wyrosną na  środku ścieżki żadne piękne borowiki. No i nie przeliczyłam się. Ale znalazłam kilka małych grzybków a kilka to chyba mój rekord. Potem wybraliśmy się nad pobliskie jezioro, gdzie podają najlepszą pomidorówkę na świecie! Niestety było już po sezonie i się nie załapałam :(

25 Sep 2014

HeForShe


Today about something important ;)
I've never considered myself as a feminist, but I've always been a huge fan of an inspiring Emma Watson. It's basically the only reason why I decided to watch her speech at the UN for like "one or to minutes". I ended up watching the whole speech twice. The HeForShe campaign has been launched to stop gender inequality. Nowadays the word "feminist" brings up unpleasant associations and in my opinion Emma totally redefined it and I agree with every word she said. Feminism is not about hating the men, as she pointed, but about having the same rights and opportunities by BOTH male and female sex. "It's not the word (feminism) that is important - it's the idea and the definition behind it."
The main reason that the campaign has been launch is to invite the male sex to make changes as gender inequality affects both sexes. So if you're a representative of a male and you want to make a change, please support this campaign.
Visit http://www.heforshe.org/ and take action! I saw that 338 man in Poland have decided to stand up for equal rights and the number is still increasing!






Artists who are supporting the campaign:







          Even Barack Obama stands up :)

photo sources:
www.snitchseeker.com
tumblr.com
facebook.com

I believe that only together we can make changes! :)

23 Sep 2014

Camp Nou

Plan był taki - jadę, robię fotę przed stadionem że "byłam" i wracam. Bo wstęp drogi, a ze mnie taki kibic, że szkoda gadać a poza tym, to zawsze było marzenie mojego taty, to jak kiedyś pojedziemy to wtedy na pewno razem wejdziemy. No, ale z drugiej strony - "kiedyś pojedziemy" najprawdopodobniej nie nastąpi w najbliższej przyszłości, a ciekawość zżera. Bez namysłu spytałam się Polaków stojących obok mnie, którzy właśnie wychodzili ze stadionu, czy warto. Warto. To kupiłam bilet i dostałam nawet uczniowską zniżkę, więc wyrzuty sumienia mniej dawały o sobie znać. Raz się żyje.


20 Sep 2014

La Moreneta

Niestety wszystkie wycieczki w szkole były płatne - najważniejsze atrakcje kosztowały po 50 euro... Zdecydowałam się na jedną - wycieczkę na Montserrat, która była nieco tańsza a bardzo mnie zainteresowała. Montserrat to masyw górski na którym położony jest klasztor o tej samej nazwie. To miejsce jest wyjątkowe przez La Morenetę, czyli drewnianą figurkę Matki Boskiej z Dzieciątkiem z XIIw. Tysiące pielgrzymów odwiedza to miejsce aby dotknąć "Czarnulki" i się do niej pomodlić.


18 Sep 2014

Parque Güell

Wycieczka do "najpiękniejszego" parku w Barcelonie niestety nie była zbyt udana...

17 Sep 2014

Montjuïc

Gdy przyjechałam do Barcelony, jedyne znane miejsce o którym słyszałam to Sagrada Familia, stadion FC Barcelony i "ten park Gaudiego z jaszczurkami"( któremu poświęcę następny post i który nazywa się Guell), więc kiedy postanowiłam wybrać się na wycieczkę na Montjuic, nie miałam zielonego pojęcia co to jest. A tymczasem to najważniejszy punkt w mieście dla każdego Katalończyka. Nie jest tajemnicą, że większość mieszkańców Katalonii chce odseparowania prowincji od reszty państwa i dało się to poczuć na niemalże każdym kroku podczas pobytu:

15 Sep 2014

La ciudad de los sueños

Z Barcelony wróciłam 20 lipca i serio nie mam pojęcia co robiłam przez resztę wakacji że nie mogłam ogarnąć się i wrzucić zdjęć. Teraz jestem niestety chora, ale przynajmniej mam trochę czasu żeby nadrobić zaległości.
Do tego pięknego miasta poleciałam na kurs języka hiszpańskiego. Pierwszy raz w życiu leciałam sama samolotem i mieszkałam przez dwa tygodnie w obcym kraju. Myślę, że dużo mnie to nauczyło i uświadomiłam mojej rodzinie, że potrafię sama o siebie zadbać (chyba wszyscy myśleli, że po dwóch dniach zadzwonię z płaczem, że chcę wracać). Miałam moment załamania, w pierwszy dzień szkoły, gdy jeszcze nikogo nie znałam, albo gdy pierwszy raz sama jechałam metrem, ale wiedziałam, że muszę się przełamać.
Jeśli chodzi o samo miasto, jest faktycznie przepiękne, ma swój klimat i wiele miejsc wartych zobaczenia. Miałam okazję zgubić się w starych klimatycznych uliczkach, oglądać mecz w najbardziej znanym pubie w mieście, próbować lokalnych alkoholi, rozmawiać z mnóstwem ludzi z przeróżnych państw z całego świata, posmakować "la vida cotidiana" miejscowych ludzi... Absolutnie polecam każdemu taki wyjazd. Niesamowite wspomnienia!