Plan był taki - jadę, robię fotę przed stadionem że "byłam" i wracam. Bo wstęp drogi, a ze mnie taki kibic, że szkoda gadać a poza tym, to zawsze było marzenie mojego taty, to jak kiedyś pojedziemy to wtedy na pewno razem wejdziemy. No, ale z drugiej strony - "kiedyś pojedziemy" najprawdopodobniej nie nastąpi w najbliższej przyszłości, a ciekawość zżera. Bez namysłu spytałam się Polaków stojących obok mnie, którzy właśnie wychodzili ze stadionu, czy warto. Warto. To kupiłam bilet i dostałam nawet uczniowską zniżkę, więc wyrzuty sumienia mniej dawały o sobie znać. Raz się żyje.
23 Sept 2014
20 Sept 2014
La Moreneta
Niestety wszystkie wycieczki w szkole były płatne - najważniejsze atrakcje kosztowały po 50 euro... Zdecydowałam się na jedną - wycieczkę na Montserrat, która była nieco tańsza a bardzo mnie zainteresowała. Montserrat to masyw górski na którym położony jest klasztor o tej samej nazwie. To miejsce jest wyjątkowe przez La Morenetę, czyli drewnianą figurkę Matki Boskiej z Dzieciątkiem z XIIw. Tysiące pielgrzymów odwiedza to miejsce aby dotknąć "Czarnulki" i się do niej pomodlić.
18 Sept 2014
17 Sept 2014
Montjuïc
Gdy przyjechałam do Barcelony, jedyne znane miejsce o którym słyszałam to Sagrada Familia, stadion FC Barcelony i "ten park Gaudiego z jaszczurkami"( któremu poświęcę następny post i który nazywa się Guell), więc kiedy postanowiłam wybrać się na wycieczkę na Montjuic, nie miałam zielonego pojęcia co to jest. A tymczasem to najważniejszy punkt w mieście dla każdego Katalończyka. Nie jest tajemnicą, że większość mieszkańców Katalonii chce odseparowania prowincji od reszty państwa i dało się to poczuć na niemalże każdym kroku podczas pobytu:
15 Sept 2014
La ciudad de los sueños
Z Barcelony wróciłam 20 lipca i serio nie mam pojęcia co robiłam przez resztę wakacji że nie mogłam ogarnąć się i wrzucić zdjęć. Teraz jestem niestety chora, ale przynajmniej mam trochę czasu żeby nadrobić zaległości.
Do tego pięknego miasta poleciałam na kurs języka hiszpańskiego. Pierwszy raz w życiu leciałam sama samolotem i mieszkałam przez dwa tygodnie w obcym kraju. Myślę, że dużo mnie to nauczyło i uświadomiłam mojej rodzinie, że potrafię sama o siebie zadbać (chyba wszyscy myśleli, że po dwóch dniach zadzwonię z płaczem, że chcę wracać). Miałam moment załamania, w pierwszy dzień szkoły, gdy jeszcze nikogo nie znałam, albo gdy pierwszy raz sama jechałam metrem, ale wiedziałam, że muszę się przełamać.
Jeśli chodzi o samo miasto, jest faktycznie przepiękne, ma swój klimat i wiele miejsc wartych zobaczenia. Miałam okazję zgubić się w starych klimatycznych uliczkach, oglądać mecz w najbardziej znanym pubie w mieście, próbować lokalnych alkoholi, rozmawiać z mnóstwem ludzi z przeróżnych państw z całego świata, posmakować "la vida cotidiana" miejscowych ludzi... Absolutnie polecam każdemu taki wyjazd. Niesamowite wspomnienia!
Do tego pięknego miasta poleciałam na kurs języka hiszpańskiego. Pierwszy raz w życiu leciałam sama samolotem i mieszkałam przez dwa tygodnie w obcym kraju. Myślę, że dużo mnie to nauczyło i uświadomiłam mojej rodzinie, że potrafię sama o siebie zadbać (chyba wszyscy myśleli, że po dwóch dniach zadzwonię z płaczem, że chcę wracać). Miałam moment załamania, w pierwszy dzień szkoły, gdy jeszcze nikogo nie znałam, albo gdy pierwszy raz sama jechałam metrem, ale wiedziałam, że muszę się przełamać.
Jeśli chodzi o samo miasto, jest faktycznie przepiękne, ma swój klimat i wiele miejsc wartych zobaczenia. Miałam okazję zgubić się w starych klimatycznych uliczkach, oglądać mecz w najbardziej znanym pubie w mieście, próbować lokalnych alkoholi, rozmawiać z mnóstwem ludzi z przeróżnych państw z całego świata, posmakować "la vida cotidiana" miejscowych ludzi... Absolutnie polecam każdemu taki wyjazd. Niesamowite wspomnienia!
Subscribe to:
Posts (Atom)